Gospodarka
Do 2014 r. bez dużych przetargów na modernizację linii kolejowych
PKP Polskie Linie Kolejowe nie dysponują przygotowanymi projektami dużych modernizacji szlaków kolejowych, które można by zakontraktować i rozliczyć jeszcze w obecnej perspektywie budżetu unijnego - podkreślił w rozmowie z wnp.pl członek zarządu i dyrektor finansowy Feroco, Marcin Strzelczyk.
- Nie spodziewam się, aby w tym roku ogłoszono przetargi na duże zamówienia. Okres realizacji kontraktów kolejowych w formule „projektuj i buduj” to średnio 3,5 roku. Dlatego wykonanie i rozliczenie dużych inwestycji, które zostałyby zakontraktowane w tym roku, jest raczej niemożliwe w perspektywie budżetu UE na lata 2007-2013. Jedynym gotowym projektem, który PKP PLK mogłyby skierować obecnie do realizacji w trybie „buduj”, jest chyba dalszy etap modernizacji linii E59 z Wrocławia do Szczecina - wyjaśnił Strzelczyk.
- Raczej możemy spodziewać się przetargów na bieżące utrzymanie infrastruktury kolejowej, niż jej modernizację. Dotychczas ten obszar rynku był eksploatowany głównie przez spółki z grupy PKP, dlatego jest to potencjalnie duży segment do działalności prywatnych wykonawców. Do zmodernizowania cały czas pozostają również linie o znaczeniu drugorzędnym. Jednak na te inwestycje PKP PLK musi przeznaczać własne środki, które są niewielkie w porównaniu z funduszami unijnymi - wskazał.
Strzelczyk zaznaczył, że kolejny budżet unijny zapewne nie będzie tak korzystny dla Polski. Do tego w ostatnich dwóch latach do Unii Europejskiej wstąpiły dwa nowe kraje, Rumunia i Bułgaria, które są o wiele bardziej zapóźnione w zakresie infrastruktury. Mniejsza ilość zamówień w kolejnych latach może przełożyć się na spadek rentowności w budownictwie kolejowym.
- Obecnie chyba wszyscy wykonawcy, którzy działają na tym rynku, w pewnym stopniu się nasycili. Generalnie 2010 r. był nienajgorszy dla branży. Gdy na rynku będzie pojawiało się mniej zleceń, to zapewne nie pozostanie to bez wpływu na poziom rentowności. W podobnej sytuacji będą podwykonawcy i dostawcy materiałów, dlatego oni również odczują presję na obniżenie cen - powiedział Strzelczyk.
- Poważnym problemem, z którym będą musieli się zmagać duzi wykonawcy, dotyczy również zagospodarowania własnego potencjału. Koniecznością będzie szukanie innych obszarów działalności, które pozwolą przynajmniej na jego utrzymanie - dodał.
Feroco, należące do Zbigniewa Jakubasa, zakłada, że w tym roku osiągnie rentowność na poziomie ok. 10 proc. wobec 15 proc. w 2010 r.
wnp.pl



