Gospodarka
Rosną emocje przed prywatyzacją JSW
Planowana na 30 czerwca prywatyzacja JSW poprzez giełdę rozpala środowisko górnicze. Nie brak głosów za tą prywatyzacją, nie brak też przeciw.
Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, wskazuje, że złym rozwiązaniem jest przeznaczenie środków z prywatyzacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej na łatanie budżetu.
- Nie zgadzam się z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, że JSW ma środki na inwestycje i nie zgadzam się z tym, że środki z prywatyzacji JSW mają iść na potrzeby budżetu - podkreśla Janusz Olszowski. - To jest gangsterska prywatyzacja, jeżeli właśnie tak miałoby to wyglądać! Poza tym u nas o tej prywatyzacji górnictwa ciągle tylko się mówi. Żeby znowu nie przegadano tematu.
Marian Turek z Głównego Instytutu Górnictwa, wskazuje, że nie ma mowy o godziwej cenie w sytuacji debiutu giełdowego, jeżeli w spółce będą niepokoje społeczne.
- Jeżeli debiut JSW ma się sprowadzać tylko do wyciągnięcia środków do budżetu, to będzie to oznaczało marną przyszłość dla spółki - ocenia Marian Turek. - Pozostaje pytanie, dlaczego Bogdanka otrzymała środki na inwestycje z debiutu giełdowego, a JSW miałaby nie otrzymać.
Prezes Olszowski uważa, że podejście resortu skarbu jest złe.
- Ta decyzja o prywatyzacji JSW jest podjęta z potrzeby chwili - mówi Olszowski. - Tak nie można podchodzić do górnictwa! Przecież są lata koniunktury i dekoniunktury. Nie da się wykluczyć, że za parę lat dojdzie do dekoniunktury na rynku węgla koksowego. Podejmując decyzję o wydrenowaniu JSW, trzeba pomyśleć, co może być za kilka lat, a nie tylko o tym, co tu i teraz. Ta decyzja jest krótkowzroczna i szkodliwa. Jeżeli przyszłaby dekoniunktura, to któż byłby zainteresowany akcjami JSW?
Resort skarbu wskazuje, że po włączeniu do JSW Kombinatu Koksochemicznego Zabrze - spółka będzie dysponować 2 mld zł gotówki na kontach. Stąd minister skarbu Aleksander Grad nie uważa, by zasadnym było pozyskiwanie z giełdy dodatkowych środków na realizację inwestycji w JSW.
W środowisku górniczym wskazują na kwestie społeczne w JSW.
- Za chwilę w Jastrzębskiej Spółce Węglowej może być strajk, może dojść do niepokojów społecznych - ocenia Marian Turek. - Debiut giełdowy w takich warunkach byłby nieracjonalną decyzją. A Bogusław Oleksy, wiceprezes Węglokoksu dodaje, że jeżeli pozostanie ryzyko związane na przykład z niepokojami społecznymi, to cena akcji będzie niższa.
- Sądzę, że jeżeli chodzi o śląskie górnictwo, to inwestorzy się znajdą - ocenia Oleksy. - Kolejek nie będzie, ale chętni będą. Ważne, by te śląskie spółki dobrze przygotować do prywatyzacji poprzez giełdę.
Waldemar Bernaciak, wiceprezes sprywatyzowanego Lubelskiego Węgla Bogdanka przyznaje, że o sukcesie procesu prywatyzacji decydowała w dużej mierze determinacja w dążeniu do debiutu giełdowego przez całą załogę Bogdanki.
- Myśmy wszyscy wiedzieli, że prywatyzacja poprzez giełdę jest szansą, z której trzeba skorzystać - zaznacza wiceprezes Bernaciak.
Artur Trzeciakowski, wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego wskazuje, że nie wiadomo, jak będzie się przedstawiać sytuacja na rynku węgla za dwa lata.
- Być może obecnie jest rzeczywiście najlepszy czas na prywatyzację. Teraz nie możemy narzekać na ceny węgla na rynkach światowych. A zatem może jest to dobry czas do tego, żeby przygotować się na gorszy okres - podsumowuje Trzeciakowski.
wnp.pl



